Róża

„Róża jest różą, jest różą, jest różą” – to swoisty manifest niezwykle inteligentnej, ale piekielnie ironicznej Gertrudy Stein, która nakazuje odczytywanie rzeczy takimi, jakimi są. A róża na porcelanie? Malowano ją na tyle sposobów, że tracą sens porównania i ocena, co jest oryginalne, a co wtórne? Co jest kopiowaniem, a co inspiracją?
SONY DSCMeissen – „Rose”

Jedną z charakterystycznych kompozycji o specyficznym odcieniu czerwieni, układzie płatków i liści nazwano „różą francuską”, a pojawia się ona na produktach pochodzących z wielu europejskich manufaktur, z miśnieńską na czele.

furstenberg2Furstenberg – „Rose”

Trafiła też do Selb, gdzie działało kilka manufaktur, m.in. Rosenthal (w dosłownym tłumaczeniu – „dolina róż”). Róża w najrozmaitszych wariantach pojawia się na większości klasycznych serwisów („Sanssouci” i „Monbijou”) oraz na niezliczonych filiżankach do mokki.
cecylia_newRosenthal – „Caecilia”

Natomiast tzw. francuska róża była jedną z najbardziej lubianych dekoracji pięknego zestawu „Cecylia”, od dawna już nieprodukowanego. Poszczególne elementy pojawiają się wciąż w antykwariatach, podobnie zresztą jak części zastawy stołowej znanej „Białej Marii”, która występowała w ponad 200 różnych dekoracjach, a jedna z nich jest właśnie wersją róży francuskiej.
caecilie maria
Rosenthal – „Maria Caecilia”

Ponad 200 różnych dekoracji zdobiło „Białą Marię”! Wielu kolekcjonerów i użytkowników tego serwisu uważa, że jego największą siłą jest ponadczasowa, elegancka forma oraz nieskazitelna biel porcelany. Tak samo liczna jest grupa zwolenników różnego rodzaju dekoracji i to dla nich wciąż podejmuje się próby stworzenia nowych kompozycji.
maria sommerstraus
Najczęściej są to kwiaty, a wszelkie rekordy w Polsce pobił „Bukiet Letni” („Sommerstrauss”). Od kilku lat wzór nie znajduje się już w oficjalnej ofercie katalogowej, ale ze względu na niesłabnące powodzenie u naszych klientów, dwukrotnie każdego roku na potrzeby polskiego rynku uruchamia się produkcję „Bukietu Letniego”, który w innych krajach jest już niedostępny.
maria garden
Podobnym zainteresowaniem cieszyły się dawniej dekoracje z grupy „Kwietna Łąka”. Drobne rozrzucone kwiatki o różnej kolorystyce pojawiały się na „Białej Marii” w najrozmaitszych kompozycjach, a jedną z najbardziej udanych był „Kwiat Migdałowca”.
maria mandelblüte
Chcielibyśmy, aby „jubileuszowa” wersja tego serwisu, który w pierwszym okresie dostępny będzie tylko na polskim rynku, była uwspółcześnioną wersją dawniej stosowanych dekoracji kwiatowych.
filizanki MariaCo sądzą Państwo o tej dekoracji, która kiedyś dostępna była na rynku skandynawskim?

Przy okazji – dziękujemy za wszystkie wpisy, które pojawiły się po publikacji z wiadomością o specjalnej edycji jubileuszowej. Są dla nas cenną wskazówką, dlatego nagradzamy 10 autorów najciekawszych komentarzy (lista poniżej).
Czekamy na następne wpisy – kolejne porcelanowe aniołki jako nagrody czekają!

Upominek od nas otrzymują:

Aleksandra, Zosia, Ela, MarzyciELKA, Rafał, Aneta M., Ania M., Olga, ewa, Lidka.

W celu odbioru nagrody prosimy o kontakt pod adresem mailowym kontakt@rosenthal.pl

Bratek

W Wielkopolsce nazywa się je ciepło macoszkami, choć skojarzenie ze stereotypem „niedobrej macochy” nie jest zbyt zachęcające. Co ciekawe, ta popularna nazwa jest prostym tłumaczeniem z języka niemieckiego i pochodzi od słowa „Stiefmutter”, czyli właśnie macocha.

gold

Powszechnie zwie się je bratkami, co bliskie jest symbolice związanej z tymi powszechnie lubianymi kwiatami ogrodowymi – z przyjaźnią i pamięcią o drugiej osobie.

„… a to bratki, żebyś o mnie myślał!” – szepce w swym monologu Ofelia.

zoom
Zupełnie inne skojarzenia budzi angielska nazwa trójkolorowego fiołka – „pansy”, która wywodzi się z francuskiego „pensée”, czyli myśl. Może dlatego bratek stał się symbolem wolnomyślicielstwa? Obdarzeni wyobraźnią widzą w tym urokliwym kwiatku zbudowaną z płatków ludzką twarz…
Maria
Tak czy owak, bratki są jednymi z popularnych kwiatów, które znalazły się na porcelanie Rosenthal, a serwis „Maria Bratki” osiągał niegdyś rekordy popularności. Zanim jeszcze pojawiły się one na „Białej Marii”, zdobiły też inną kolekcję.
M. Lousia
„Victoria Louise” o szlachetnej formie produkowana była z bardzo cienkiej porcelany, a krawędzie wszystkich elementów serwisowych malowane były ręcznie 24-karatowym złotem, które pięknie kontrastuje z fioletowymi kwiatami bratka i intensywną zielenią liści.

 

Kiedy w latach 80-tych XX wieku zmiany polityczne i ekonomiczne w Polsce umożliwiły realizację nierealnych wcześniej projektów, pojawił się w Poznaniu pierwszy polski salon Rosenthal. Ta marka zawsze kojarzyła się z luksusem i była powszechnie rozpoznawalna, a w każdym antykwariacie znaleźć można było kilka porcelanowych przedmiotów sygnowanych nazwiskiem założyciela tej słynnej manufaktury.
Pader
Powstanie  pierwszego autoryzowanego salonu Rosenthal w budynku słynnego poznańskiego „Bazaru” było swego rodzaju wydarzeniem, bo w tamtym okresie niewiele zachodnioeuropejskich marek podejmowało ryzyko otwierania w Polsce swych firmowych sklepów. Od tamtego czasu minęło prawie 30 lat, a dzisiaj wyroby porcelanowe Rosenthal dostępne są we wszystkich większych miastach w Polsce, nie wspominając nawet o dynamicznie rozwijającej się sprzedaży online.
Maria_zdobienia
Ten swego rodzaju jubileusz sprawił, że już niebawem pojawi się na naszym rynku specjalna limitowana edycja słynnej „Białej Marii”, dostępna w przyszłym roku tylko polskim nabywcom. Przez kilkadziesiąt lat największym powodzeniem cieszyła się „Maria” zdobiona klasycznym ornamentem podszkliwnym w kolorze paryskiego błękitu.

M_ST_Rosenkranz_kl

Była to jedna z wielu dekoracji, spośród których najpopularniejsze w Polsce były serwisy noszące nazwy „Bukiet Letni”, „Jeżyna”, „Pinia”, „Kwiat Migdałowca” i „St. Germain”.

Aktualnie serwis produkowany jest z delikatną złotą dekoracją („Goldlinie”) lub pokryty kompozycją „uwspółcześnionej” polnej róży („Maria Róża”).
Rosenthal, kolekcja Maria Roza - aranzacja 4
Planowana na 2019 rok dekoracja najprawdopodobniej nawiązywać będzie do mało znanej kompozycji kwiatowej, popularnej kiedyś na rynku skandynawskim. Zgaszone odcienie oberżyny i bladej róży, delikatne błękity i niezbyt intensywne zielenie w połączeniu z brązami o różnym nasyceniu tworzą intrygującą całość zgodną z aktualnymi trendami w świecie mody.
filizanki Maria
Mamy decydujący wpływ na kształt wprowadzanej do produkcji nowej, „polskiej” wersji legendarnego serwisu „Maria”, a dział projektowy Rosenthal oczekuje sugestii z naszej strony. Bylibyśmy wdzięczni, gdyby kolekcjonerzy i nabywcy, nasi Klienci i sympatycy przekazali nam swoje uwagi i komentarze – najciekawsze wypowiedzi opublikujemy i symbolicznie nagrodzimy upominkiem w postaci porcelanowego aniołka.

Kolekcjonerów porcelany i wielbicieli marki Rosenthal zaintryguje z pewnością postać Turpina, najstarszego syna Philipa Rosenthala, założyciela Studio-Line. Udzielając kiedyś wywiadu zaszokował on wypowiedzią: „…mogę robić w życiu wszystko, byle nie miało to związku z porcelaną!” Niestety nie udało mu się, bo po różnych prywatnych i zawodowych zawirowaniach  musiał  – z takim nazwiskiem! – powrócić jednak do porcelany.Koenitz production line

Jego dzisiejsza działalność nie ma związku z firmą dziadka i ojca oraz bawarskim miasteczkiem Selb, ale „skupując” niewielkie manufaktury we wschodniej części Niemiec Turpin stał się znowu liczącym się graczem w świecie porcelany, będąc największym producentem kubków w Europie!
koenitz bauhaus mugs
Turpin Rosenthal rzucił  wszystko na jedna szalę. Jako 28-latek zarządzał kiedyś amerykańską filią Rosenthala, a w rozmowie z „New York Times” powiedział o Amerykanach: „… jedzą z papierowego talerza, czy …czegoś tam” –  to jego słowa! Nie przysporzyło mu to popularności ani sympatii, a swego rodzaju paradoksem jest to, że współcześnie jego zainteresowania tzw. kulturą stołu ograniczyły się do jednego elementu  zastawy, jakim jest powszechnie używany kubek.
koenitz mugs
Takie życie! Turpin Rosenthal jest w tym najlepszy! Dokładnie 25 lat temu, 21 grudnia 1993 roku, zakupił fabrykę porcelany Koenitz, a wkrótce kolejną, w niezbyt odległym Weimarze. Nadal inwestując, konsekwentnie realizuje swój program i jest dziś jednym z największych na świecie producentów kubków.
factory koenitz
Jubileuszowy rok 2018 przyniósł mu w urodzinowym prezencie cenioną nagrodę Promotional Marketing Award w uznaniu za nowatorski projekt kubka pokrytego specjalną glazurą. Każdy użytkownik może nanieść na jego powierzchnię swoją indywidualną dekorację, zmyć ją w dowolnym czasie i tworzyć kolejne jej wersje.
project award

Właśnie dziś mija 25 lat od rozpoczęcia współpracy przez Turpina Rosenthala z manufakturą Koenitz i Weimar. Z tej okazji przekazujemy najlepsze życzenia z okazji srebrnego jubileuszu!

Photo with Turpin

Na zdjęciu (od lewej): M.A. Kareński-Tschurl oraz T. Rosenthal

Raymond Loevy

Biografia tego amerykańskiego projektanta jest doskonałym materiałem na scenariusz filmowy, a nawet wieloodcinkowy serial! Pochodzący z Wiednia rodzice Loevy’ego przenieśli się do Francji, a on sam studiował w Paryżu, gdzie uzyskał tytuł inżyniera. Tuż po zakończeniu I wojny światowej jego starsi bracia wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. Kiedy na hiszpańską grypę zmarli w 1918 roku jego rodzice, Loevy podążył śladem braci, wsiadając na płynący do Nowego Jorku statek „France”.
Young
W kieszeni miał zaledwie 50 dolarów, przez co nie mógł wziąć nawet udziału w dobroczynnej aukcji zorganizowanej przez kapitana. Przekazał mu więc tylko narysowany tuszem szkic przedstawiający modnie ubraną pasażerkę, który zapewne był jego pierwszym szerzej znanym projektem.

 

Podczas podróży Loevy zwrócił na siebie uwagę brytyjskiego konsula generalnego w Nowym Jorku i dzięki jego rekomendacji podjął pracę projektanta mody, współpracując z takimi magazynami, jak Voque czy Harper’s Bazaar. W późniejszych latach pracował też jako główny dekorator domów towarowych Saks i Macy’s.

 

Już jako właściciel odnoszącego liczne sukcesy studia projektowego (replika jego ekstrawaganckiego biura znalazła się w słynnym nowojorskim muzeum MoMa) Loevy spotkał Filipa Rosenthala. cup

Loevy był nie tylko utalentowanym projektantem, ale posiadał też niezwykle rozwinięty instynkt biznesowy – doskonale wiedział więc, co może oznaczać dla niego współpraca z największym w tamtych czasach na świecie producentem porcelany. Równocześnie, Filip Rosenthal przybywając do Nowego Jorku zdawał sobie sprawę z tego, jak wielkim rynkiem mogą stać się dla niemieckiej manufaktury Stany Zjednoczone.
porcelain Loevy
Efektem współpracy był projekt serwisu porcelanowego „E-Form”, produkowanego początkowo wyłącznie na amerykański rynek. Zyskał on wielkie uznanie, ale jeszcze większym sukcesem stała się kolekcja „2000”. W latach 50-tych XX wieku była ona absolutnym bestsellerem Rosenthala, a sprzedaż porcelany według projektu Raymonda Loevy’ego przewyższyła nawet sprzedaż legendarnej „Białej Marii”.

 

Loevy osiągnął w Ameryce wszystko, realizował zlecenia gigantycznych koncernów, jak Coca Cola, Lucky Strike czy Shell, był konsultantem NASA, a dla Prezydenta J.F. Kennedy’ego zaprojektował wnętrze Air Force.

 

Pozycja projektanta pozostała niezachwiana przez pół wieku. Jego wszechstronność i sławę możnaby porównywać współcześnie tylko z Ph. Starckiem, a miłośnikom porcelany Rosenthal sprawiać musi wielką satysfakcję, że „białym złotem” zajmują się sławy tej miary.
RLoevy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Co łączy bawarską „krainę tysiąca stawów” z porcelaną? Kaolin i szpat polny. Związek ten ma początki w procesach geologicznych sprzed 320 milionów lat! Wtedy to dzięki specyficznym warunkom w gigantycznej niecce na granitowym podłożu powstały tysiące stawów.
Tirschenreuth stawy.JPG
Niezbyt głęboko położony kaolin wydobywa się tam do dzisiaj, a przydał się on bardzo jako surowiec niezbędny do produkcji wyrobów ceramicznych, kiedy w 1838 roku w Tirschenreuth powstała manufaktura porcelany.

panorama.jpg
Urokliwie położone niewielkie miasteczko (jego powierzchnia to zaledwie 100 km kw.) przed stu laty dotknęła straszna tragedia, kiedy pożar w ciągu zaledwie 4 godzin strawił całą zabudowę, pochłaniając też wiele ofiar. Obok hodowli ryb w okolicznych stawach mieszkańcy Tirschenreuth w większości znaleźli zatrudnienie w manufakturze, która szybko zasłynęła dzięki produkcji porcelany o wysokiej jakości.
main2
W 1927 roku jej właścicielem został Lorenz Hutschenreuther, który w latach kryzysu ekonomicznego przeniósł produkcję do swych fabryk w Selb.
lorenz_new
Opuszczone budynki nawiedził kolejny pożar, wskutek którego zostały one ostatecznie rozebrane w 1990 roku. Podążając śladami Goethe’go, który kiedyś odwiedził Tirschenreuth, warto tutaj powrócić.

Od 10 lat można zwiedzić Museum Quartier z prezentacją lokalnej historii rybołówstwa, stanowiącego od wieków źródło utrzymania dla miejscowej ludności. Fascynujące są również zbiory porcelany, z której zasłynęła ta miejscowość.
cupps.jpg
Każdego roku w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie, dodatkową atrakcją lokalnego muzeum jest kolekcja świątecznych szopek.
szopka

Tribute to Bambi

Jelonek Bambi był tego wieczoru wszechobecny, a to za sprawą niemieckiej fundacji Tribute to Bambi. Od prawie 20 lat zajmuje się ona działalnością charytatywną, bo nawet w tym dostatnim kraju są również dzieci potrzebujące pomocy.
Gala
Fundacja powstała za sprawą wydawcy Hubert Burda Media, a dociera do znanych i prominentnych osób gotowych do współpracy, takich jak Nico Rosberg – mistrz świata Formuły 1, a aktualnie także honorowy prezydent fundacji.
Nico-Rosberg
Swego wsparcia nie odmówił Karl Lagerfeld, autor sesji fotograficznej zrealizowanej  przed laty dla Rosenthala, z której 6 oryginałów przekazał na aukcję.
Karl Lagerfeld
Odbyła się ona w imponującej siedzibie BMW Welt w Monachium. Kolejnych 12 limitowanych obiektów z porcelany przekazał Rosenthal jako współorganizator wydarzenia. Cały dochód zasilił konto fundacji, której symbolem jest złoty jelonek, łudząco podobny do porcelanowej figurki z bawarskiej manufaktury, pokrytej spatynowanym srebrem.
bambi figure
Najciekawsze zdjęcia z sesji fotograficznej autorstwa Karla Lagerfelda zostały przeniesione na porcelanę Rosenthal.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wiedeńskie polowanie

Niezwykła i bardzo ekscytująca dla kolekcjonerów porcelany jest wyprawa do Wiednia. Pomijając już to, że w pobliżu katedry św. Stefana funkcjonuje jeden z najpiękniejszych salonów Augarten – drugiej po Miśni najstarszej europejskiej manufaktury porcelany, ale również liczba galerii i antykwariatów oferujących starą porcelanę jest imponująca.
Dorotheum Wiedeń
W wąskich uliczkach wiedeńskiej starówki funkcjonuje  ich wiele, ale ukoronowaniem jest wizyta w Dorotheum, jednym z najstarszych europejskich domów aukcyjnych. Wbrew obawom, nie trzeba należeć do finansowej elity inwestującej w sztukę, bo na ostatnim piętrze, w niezliczonych szklanych witrynach, można znaleźć interesujące obiekty w cenach poniżej 100 €. Nie bez znaczenia jest fakt, że zakupy w Dorotheum wiążą się z gwarancją autentyczności i rzetelnej wyceny – ta ciesząca się wielkim zaufaniem instytucja zatrudnia ponad 500 pracowników.
Flohmarkt2
Innymi prawami rządzi się oczywiście nieodległy wiedeński „pchli targ”. Każdej soboty od wczesnych godzin rannych handlarze „starzyzną” oferują tam najdziwniejsze przedmioty, wśród których wprawny łowca okazji może czasami wyszukać bardzo ciekawe obiekty w przystępnej cenie i doskonałym stanie.

 


Dzięki tej wyprawie mój prywatny zbiór filiżanek powiększył się o siedem pozycji. Jedną z nich kupiłem „intuicyjnie”, bo sygnowana była nieznanym mi znakiem. Jej pochodzenie rozszyfrowałem z pewnym trudem dopiero przy pomocy niemieckiego leksykonu, w którym odnalazłem sygnaturę optycznie mało związaną  z manufakturą Arzberg, skąd – jak się okazało – pochodziła ta piękna kobaltowa miniaturowa filiżanka ze złoconym wnętrzem.
Pojemnik
Nie oparłem się też pokusie zakupu dwóch rzadko spotykanych porcelanowych pojemników z serii Rosari wg proj. Guldbrandsena, który w latach 20-tych minionego stulecia współpracował z manufakturą Ph. Rosenthala.

 


Po godzinach spędzonych na jarmarku, w niezbyt przyjaznych godzinach porannych i nazbyt niskiej temperaturze, warto przenieść się do pobliskiej Albertiny. I to nie tylko dlatego, że jest tam jasno i ciepło! Jesienią 2018 roku magnesem  jest trwająca tam do 6 stycznia 2019 wystawa i niezwykła liczba płócien Moneta.
Albertina3
Imponująca jest też liczba zwiedzających. Tłum w muzealnych salach nie pozwalał właściwie na kontakt ze sztuką, dlatego osobiście odradzam łączenie sobotniej wyprawy na jarmark z wizytą w Albertinie.
Babel Tower.PNG
Warto zostać w Wiedniu jeszcze jeden dzień, tym bardziej, że nie można pominąć niezwykłej okazji zobaczenia fascynującej „Wieży Babel” Pietera Brueghela oraz 11 innych obrazów (spośród zaledwie 40), które namalował ten wielki niderlandzki twórca.

Urok porcelanowych figur

W latach 20-tych minionego stulecia manufaktura Rosenthal słynęła z produkcji eleganckiej porcelanowej zastawy stołowej, ale znana była również z urokliwych i fascynujących figur. Filip Rosenthal, łącząc okoliczne manufaktury produkujące porcelanowe serwisy, stworzył prawdziwe imperium. Przywiązywał wielką wagę nie tylko do wysokiej jakości wyrobów, ale również do ich artystycznego poziomu.
casmman trio
W swojej fabryce stworzył specjalny Dział Sztuki zajmujący się m. in. figurami. Do współpracy pozyskał uznanych malarzy i rzeźbiarzy, dzięki czemu mogły powstawać prawdziwe obiekty artystyczne.
Hanns Peller.PNG
Udanym mariażem była współpraca austriackiego malarza, Hannsa Pellara, zwanego w Wiedniu „mistrzem elegancji” z niemieckim rzeźbiarzem, Albertem Caasmannem, któremu zawdzięczamy prezentowaną dziś figurę fauna z bachantkami.
roze
Wspomnianą elegancję, z której słynęły projekty Pellara odnajdujemy też w pojedynczych figurkach kobiecych. Jedną z nich jest „Dziewczyna z różami” – pełna finezji i delikatności, które przejawiają się nie tylko w temacie czy stroju przedstawionej postaci, ale przede wszystkim w formie.
tancerkaWyjątkowym wdziękiem wyróżniają się sugestywne miniatury przedstawiające chłopca ze ślimakiem, ważką czy konikiem polnym. Dział Sztuki funkcjonujący niegdyś przy fabryce Rosenthal stawiał na połączenie najlepszej jakości materiałów oraz wykonania z wysokim poziomem artystycznym, dzięki czemu porcelanowe figury – mimo upływu kolejnych dekad – budzą żywe zainteresowanie miłośników „białego złota”.