Królowa art déco

„Robię, co chcę i nienawidzę robić tego, co muszę. Moje życie nigdy nie było konwencjonalne”. Tak zwykła mawiać o sobie królowa art déco – Tamara Łempicka. Śledząc jej losy, trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Uwielbiała uciekać od monotonii, za cel stawiając sobie wprowadzanie odrobiny sztuki do codziennego życia. Nieobce były jej niekonwencjonalne, ekscentryczne zachowania.
DkawyfYXcAEv_AV
Niektóre z nich dziś nazwalibyśmy performance’m. Zdarzyło jej się udawać studentkę – choć była dużo starsza od „kolegów” z uczelni –  skończyła nawet jeden semestr, nie wzbudzając podejrzeń wykładowców. Podszywając się pod Gretę Garbo rozdawała autografy licznym wielbicielom, a swego pierwszego męża uwiodła na balu kostiumowym przebrana za chłopkę, wkraczając na salony w towarzystwie dwóch gęsi.

 
Ale oprócz kontrowersyjnego charakteru i osobliwego stylu życia Łempicka znana jest przede wszystkim ze swojego malarstwa. Od wczesnego dzieciństwa rozkochana w dziełach renesansowych mistrzów, w swoich obrazach łączyła inspiracje sztuką klasyczną z raczkującym wówczas modernizmem, przejawiającym się obecnością geometrycznych form w przesyconych seksualnością i cielesnością portretach.

 
Najsłynniejszy obraz artystki – „Autoportret w zielonym Bugatti”, który w latach 20-tych XX wieku zagościł na okładce pisma „Die Dame” – uczynił Łempicką jedną z najpopularniejszych kobiet w zdominowanym przez mężczyzn świecie sztuki, a sam obraz został okrzyknięty sztandarowym dziełem stylu art déco.

 
Zmysłowe portery gwiazdy malarstwa okresu międzywojnia odnaleźć możemy na porcelanie. Charakterystyczne wizerunki eterycznych kobiet w zwiewnych szatach zdobią unikalną kolekcję filiżanek, wazonów i obrazów. Dziś, kiedy dzieła Łempickiej osiągają na aukcjach niebotyczne kwoty, a za jedno z nich trzeba zapłacić kilka milionów dolarów, kolekcja porcelanowych obiektów dekorowanych reprodukcjami portretów „królowej art déco”może być doskonałą alternatywą!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: